Wiadomości


Wywiad: Niech jeżdżą tylko ci, co muszą

Marcin, autor bloga http://tenere.blox.pl uwielbia podróże i swój
 motocykl, który nazywa najlepszym na świecie. Nam opowiedział, skąd wzięła
 się pasja do przemierzania tysięcy kilometrów na Tenere i jak wybiera kierunek kolejnych wypraw. 

Swojego bloga prowadzisz już od ponad 4 lat. A od jak dawna podróżujesz na
 motocyklu i skąd taka pasja?


Bloga prowadzę prawie od czasu, gdy kupiłem Tenere. Pierwszy wpis pojawił się zdaje się w kwietniu, a kupiłem ją w listopadzie. Pragnienie podróży towarzyszy mi od dawna, od kiedy rodzice zaszczepili mi ten dryg do poznawania różnych ciekawych miejsc w okolicy, gdy byłem jeszcze dzieckiem (Dolny Śląsk - gdzie pełno jest ruin zamków, Sudety i inne ciekawe miejsca, jak zalewy i powojenne relikty). Na początku wiadomo -  był rower, później PKS, autostop i motocykl - mieści się tam niewiele więcej niż można unieść w plecaku - zwiększa się tylko dystans. W drugiej połowie studiów zacząłem pracować jako barman w jednym z najdłużej działających we Wrocławiu pubów, w Niebie -  stąd się wzięła Tenera.

panorama



Zarówno do swojej Tenere, jak i miejsc, które odwiedzasz, masz dość
sentymentalny stosunek. Co decyduje o wyborze kierunku podróży? Skąd
czerpiesz pomysły na kolejne wyprawy?

Sentymentalny być może, bierze się to stąd, że bardzo ważna zawsze jest dla mnie podróż, samo znajdowanie się w tym stanie gdzieś między punktami zaczepienia od-do, a nie tylko czas spędzony "pod przymusem" w drodze z punktu A do B. Nie lubię - może to dziwnie zabrzmi - wyjeżdżać, opuszczać moich najbliższych; to takie lekkie rozedrganie duszy, jak przestąpienie bramy do innego świata - podróży. Później to samo jest z powrotem, coś znika, podróż dobiega końca i czegoś brakuje. Pamiętam,  gdy jechałem na moto do Londynu, wybrałem boczne drogi, czasem szutry, przez wioski itp.  Miałem kilka dni wolnego i chciałem w końcu zobaczyć,  jak wyglądają: Niemcy, Holandia inaczej niż z autostrad
i muszę powiedzieć, że nie różnią się wiele od Polski. Pamiętam, że kilkanaście osób pytało mnie później, po powrocie, zawsze na początku rozmowy "ile czasu jechałeś?", dopiero mój kumpel, motocyklista od wielu lat, zapytał mnie "jak podróż?" – może  mała rzecz,  ale chyba wiele mówi o tym czymś,  co można odnaleźć  w drodze i nie wszyscy to rozumieją . Pomysły na wyprawy i te na motocyklu, i "na stopa" czy ogólnie inne
"low-cost", biorą się  z chęci dotarcia do miejsc,  gdzie nie ma jeszcze turystów - tam gdzie można poznać zwykłych ludzi, nie takich, którzy patrzą na ciebie, jak mawia mój kolega, "jak na chodzący portfel". Stąd wzięła się  np.  Albania, Macedonia i Algieria.


Każda z Twoich podróży to sprawdzian nie tylko dla motocykla, ale przede wszystkim dla Ciebie. Jakie umiejętności i cechy w drodze przydają się najbardziej?


Najbardziej przydaje się paczka fajek i wieczorem coś z lokalnych napojów do przepłukania gardła. Poza tym wiadomo - trzeba ufać swojej maszynie i traktować ją z wielką dbałością, wtedy gdy ją doceniasz, ona może uratować ci  życie w najbardziej niespodziewanej chwili. Może także stać się cos złego, gdy ją zaniedbujesz. I jeszcze coś - mieć zaufanie do ludzi, ale tylko wtedy, gdy nie jesteś na drodze.


Prowadzenie bloga wymaga wytrwałości. Jak wpadłeś na pomysł, by dzielić
 się swoimi wrażeniami właśnie za pomocą internetu, na autorskim blogu?


 To coś w rodzaju relacji z podróży, luźnych zapisków, przemyśleń o podróżowaniu. Coś w rodzaju drugiej pamięci. Na początku pisałem dla siebie i znajomych, a później samo stało się to w jakimś stopniu popularne w sieci. Wydaje mi się, że kilka osób postanowiło  jeździć też dzięki temu blogowi. Ja nikogo nie nakłaniam - jak napisał kiedyś autor "Dawcy" - niech jeżdżą tylko  ci,  co muszą. 


Kochasz swój motocykl i zapewne nie wyobrażasz sobie bez niego życia. Jak
 oceniasz inicjatywę Rejestr Motocykli? Zabezpieczyłbyś w ten sposób swoją Yamahę?


Wiadomo,  że tak! Życie sobie wyobrażam,  ale wiadomo, nie byłoby już takie same - kto wie - może i "lepsze", wygodniejsze. Sam pomysł na rejestr może nie utrudni sprzedaży kradzionego sprzętu (nawet na części),  ale zawsze wzrasta szansa, że  ktoś może odnaleźć taką maszynę, próbując ją kupić! 




« powrót




kupujesz motocykl?

Wpisz numer VIN
Wersja mobilna

POLECAMY

LOGOWANIE



Nie pamiętasz hasła?